Czy kiedyś wreszcie zauważy,
że tylko ze mną mu do twarzy...?
tło
poniedziałek, 27 lipca 2020
środa, 3 października 2018
środa, 25 lipca 2018
OBJAWIENIE
O ileż przez życie przemyka się prościej,
gdy się w nim, miast sensu, szuka przyjemności!
gdy się w nim, miast sensu, szuka przyjemności!
sobota, 1 lipca 2017
czwartek, 29 czerwca 2017
ARS SILENTII
Znałem kiedyś gospodarza o wykwintnym guście,
co kubistów zwykł wychwalać pieląc przy kapuście.
W czas dojenia arie łzawe snuł donośnym głosem
i o skarbach carów prawił każdej ze swych niosek.
Z czasem głąbów krzywych zagon wyrósł mu w ogródku,
Wagnerem gnębione bydło zmarniało ze smutku.
Kury też: jaj nieść nie chciały, przeświadczone, że
twórczych potów warte tylko jaja Fabergé...
Ten to przykład być najlepszą zdaje się nauką,
że czasami siedzieć cicho największą jest sztuką.
co kubistów zwykł wychwalać pieląc przy kapuście.
W czas dojenia arie łzawe snuł donośnym głosem
i o skarbach carów prawił każdej ze swych niosek.
Z czasem głąbów krzywych zagon wyrósł mu w ogródku,
Wagnerem gnębione bydło zmarniało ze smutku.
Kury też: jaj nieść nie chciały, przeświadczone, że
twórczych potów warte tylko jaja Fabergé...
Ten to przykład być najlepszą zdaje się nauką,
że czasami siedzieć cicho największą jest sztuką.
środa, 28 czerwca 2017
wtorek, 27 czerwca 2017
poniedziałek, 26 czerwca 2017
niedziela, 25 czerwca 2017
SKUTKI UBOCZNE
(a Monsieur Grzegorz Turniak)
Gdy tak otwieram wszystkim drzwi
i brak w tym czasem umiaru
- daj mi odporność, Boże, by
przeciąg nie przyniósł kataru!
Gdy tak otwieram wszystkim drzwi
i brak w tym czasem umiaru
- daj mi odporność, Boże, by
przeciąg nie przyniósł kataru!
sobota, 24 czerwca 2017
SZACUNEK
Uczono nas szanować starszych
- więc (choć czasem łeb boli)
szacunek okazuję wielki
dla starszych niźli ja sam...
Alkoholi.
- więc (choć czasem łeb boli)
szacunek okazuję wielki
dla starszych niźli ja sam...
Alkoholi.
sobota, 10 września 2016
niedziela, 24 kwietnia 2016
DOLINA ZAMKÓW
Postanowiłem któregoś dnia nigdy więcej robić zdjęć odwiedzanym miejscom.
Gdyby nie dać swobody wodzie w jej sile żłobienia w materii kazachskich stepów, majestatycznie cudowna Dolina Zamków nigdy by nie powstała. Reżim utrwalania tego, co jest, w niezmienionej postaci zniweczyłby możliwość powstawania wciąż na nowo nieprzewidywalnego piękna.
Podobnie fotografia: swoją bezkompromisową stałością gwałci pamięć w jej artystycznych zapędach. Przydatna tym, którzy nie mieli szansy być i doświadczyć osobiście, szkodzi tym, którzy dotarli, ujrzeli i zapłodnili pamięć.
To, co po latach powraca we wspomnieniach, o wiele bardziej cenne jest od wiernego oddawania kształtów, gry światła, detali. Pamięć nie zubaża prawdy. Pamięć czerpie z doświadczeń jak z palety barw, którymi - umiejętnie je łącząc, mieszając, łamiąc - odkrywa wciąż na nowo kolejne pokłady wewnętrznego bogactwa tego, który pamięta.
Pierwsza kropla deszczu za kilka dni na zawsze odmieni Dolinę Zamków. Już nigdy nie będzie ona taka, jaką widziałem ją jeszcze wczoraj. Moja pamięć już teraz rzeźbi w niej swój własny obraz. Jeden z - mam nadzieję - wielu...
Gdyby nie dać swobody wodzie w jej sile żłobienia w materii kazachskich stepów, majestatycznie cudowna Dolina Zamków nigdy by nie powstała. Reżim utrwalania tego, co jest, w niezmienionej postaci zniweczyłby możliwość powstawania wciąż na nowo nieprzewidywalnego piękna.
Podobnie fotografia: swoją bezkompromisową stałością gwałci pamięć w jej artystycznych zapędach. Przydatna tym, którzy nie mieli szansy być i doświadczyć osobiście, szkodzi tym, którzy dotarli, ujrzeli i zapłodnili pamięć.
To, co po latach powraca we wspomnieniach, o wiele bardziej cenne jest od wiernego oddawania kształtów, gry światła, detali. Pamięć nie zubaża prawdy. Pamięć czerpie z doświadczeń jak z palety barw, którymi - umiejętnie je łącząc, mieszając, łamiąc - odkrywa wciąż na nowo kolejne pokłady wewnętrznego bogactwa tego, który pamięta.
Pierwsza kropla deszczu za kilka dni na zawsze odmieni Dolinę Zamków. Już nigdy nie będzie ona taka, jaką widziałem ją jeszcze wczoraj. Moja pamięć już teraz rzeźbi w niej swój własny obraz. Jeden z - mam nadzieję - wielu...
środa, 16 marca 2016
JAK MIDAS
Inny prestiż, moi drodzy, mi się marzy:
przypisany nie do stołka, lecz do twarzy.
Jestem pewien: jeśli tylko zadbam o to
- zad mój zacny każdy sedes zmieni w złoto!
przypisany nie do stołka, lecz do twarzy.
Jestem pewien: jeśli tylko zadbam o to
- zad mój zacny każdy sedes zmieni w złoto!
czwartek, 27 sierpnia 2015
czwartek, 28 maja 2015
DZIWNIE
(pamięci Basi Ż.)
Dziwnie jest umierać w ten sposób:
gdy ciało w pełni zdrowia,
które na nic
- bo nie ma już czym oddychać;
gdy mięśnie naprężone do kroku,
który donikąd
- bo ziemia skończyła się w tym miejscu.
Dziwnie jest tak umierać:
od zamartwionej głowy
przez zasmucone serce
do zatrutego żołądka.
Doprawdy, dziwnie:
z ręki najdroższej - bo własnej
przyjmować ostatni sakrament...
[*]
Dziwnie jest umierać w ten sposób:
gdy ciało w pełni zdrowia,
które na nic
- bo nie ma już czym oddychać;
gdy mięśnie naprężone do kroku,
który donikąd
- bo ziemia skończyła się w tym miejscu.
Dziwnie jest tak umierać:
od zamartwionej głowy
przez zasmucone serce
do zatrutego żołądka.
Doprawdy, dziwnie:
z ręki najdroższej - bo własnej
przyjmować ostatni sakrament...
[*]
wtorek, 7 października 2014
sobota, 23 sierpnia 2014
czwartek, 21 sierpnia 2014
sobota, 10 maja 2014
ORZECZENIE
(a Monsieur Adam Wysokiński)
Skoro podmiot śliczny
- rozbiór był logiczny!
Przenikliwych analiz! ;-*
Skoro podmiot śliczny
- rozbiór był logiczny!
Przenikliwych analiz! ;-*
niedziela, 20 kwietnia 2014
Z EWANGELII
(a Madame Elżbieta N.)
Też chciałabyś umrzeć.
Wybaczyć temu po prawej i temu po lewej.
Skłonić głowę, nareszcie wyzionąć ducha.
"Eli! Eli!" wołasz. Z nadzieją, że ktoś wysłucha...
W koszyku niesiesz symbole życia
poświęconego na próżno.
Ciężar, którego nie będzie z kim dzielić.
Ni jutro, ni żadnej kolejnej niedzieli.
Głową, jak jajkiem, stukasz o ścianę
sprawdzając, które z dwojga pęknie pierwsze.
Przed tobą kolejny łzami lany poniedziałek.
Jakże radośniej by było, jak prościej,
gdyby Chrystus nie musiał
zmartwychwstawać w samotności...
Też chciałabyś umrzeć.
Wybaczyć temu po prawej i temu po lewej.
Skłonić głowę, nareszcie wyzionąć ducha.
"Eli! Eli!" wołasz. Z nadzieją, że ktoś wysłucha...
W koszyku niesiesz symbole życia
poświęconego na próżno.
Ciężar, którego nie będzie z kim dzielić.
Ni jutro, ni żadnej kolejnej niedzieli.
Głową, jak jajkiem, stukasz o ścianę
sprawdzając, które z dwojga pęknie pierwsze.
Przed tobą kolejny łzami lany poniedziałek.
Jakże radośniej by było, jak prościej,
gdyby Chrystus nie musiał
zmartwychwstawać w samotności...
Subskrybuj:
Posty (Atom)