(a Madame Urszula Zaradkiewicz)
Spakuj niewiele na drogę:
Odwagi dowód ze zdjęciem,
Bilet, tak bardzo ulgowy,
Życzliwe słowo. Nic więcej.
Gdziekolwiek zajdziesz – nie braknie
Psa, który szczeka pod drzwiami,
Kwiatków na oknie, rachunków
Regulowanych latami.
Klucz tylko weź: czy chcesz uciec,
Czy ci tu wrócić pisane.
Może go zgubisz, a może
Zastaniesz zmieniony zamek,
Lecz weź ten klucz – niech cię łudzi
Przez dni tęsknoty gasnącej
Szansą na powrót: do ludzi,
Spraw, rzeczy, miejsc pełnych słońca…
Gdy trzeba będzie, ktoś zawsze
Dośle z przeszłości wspomnienia.
Teraz miej skrzydła swobodne.
I oczy wolne od cienia.
Choć dziwnie ciężko jest tracić
To, z czym się resztką sił zmagasz
– warto łzą słoną zapłacić
za porzucony nadbagaż...
Bon voyage! ;-*
tło
środa, 20 listopada 2013
niedziela, 20 października 2013
piątek, 18 października 2013
niedziela, 30 czerwca 2013
ZA KÓŁKIEM
(a Mademoiselle Agnieszka Nadstawna)
Miej serce...
I patrzaj w lusterko!
Zachwycających... Odbić! ;-*
Miej serce...
I patrzaj w lusterko!
Zachwycających... Odbić! ;-*
niedziela, 14 kwietnia 2013
DEKLARACJA
Gotów jestem abonament
płacić w znacznej wysokości
- byleście mi te tęsknione
dostarczali wiadomości!
Nie ma takiego numeru...? ;-*
płacić w znacznej wysokości
- byleście mi te tęsknione
dostarczali wiadomości!
Nie ma takiego numeru...? ;-*
wtorek, 18 grudnia 2012
KO-REPETYCJE
(Michalinie Wisłockiej in memoriam)
Jestem Ci mistrzem, czy ciapą,
skoro wciąż wołasz: "Da capo!"?
Con fuoco al fine, carissimi! ;-*
Jestem Ci mistrzem, czy ciapą,
skoro wciąż wołasz: "Da capo!"?
Con fuoco al fine, carissimi! ;-*
sobota, 6 października 2012
SPÉCIALITÉ DE LA MAISON
Mówią, że miłość przejeść się nie zdoła,
Sercu krwi nigdy nie będzie zbyt wiele.
Ty - znów mnie dość masz. O samotność wołasz.
Chybam ci nie w smak - na duszy, na ciele,
Skoro z tych skromnych kęsów, chwil rzadkości
Tyle napadów ciężkiej niestrawności...
Garçon Kupido, wykreśl mnie już z karty:
ja właśnie stygnę, a klient przeżarty...
Smacznego! ;-*
Sercu krwi nigdy nie będzie zbyt wiele.
Ty - znów mnie dość masz. O samotność wołasz.
Chybam ci nie w smak - na duszy, na ciele,
Skoro z tych skromnych kęsów, chwil rzadkości
Tyle napadów ciężkiej niestrawności...
Garçon Kupido, wykreśl mnie już z karty:
ja właśnie stygnę, a klient przeżarty...
Smacznego! ;-*
Subskrybuj:
Posty (Atom)